W parku

Słońce pada równo na wszystkich – na mnie i [M.] na pledzie, na nasze książki, rozgrzewa nasze Cole. Na dziewczynę z przypakowanym chłopcem z tatuażem na łydce, którzy rozłożyli swój koc blisko nas, na parę siedzącą nieco dalej na pompowanych leżakach, na czwórkę ludzi po dwudziestce będących w parku na podwójnej randce, na Darka i …