„Ślepnąc od świateł”, czyli fajna jazda po wybojach

Przez kilkanaście pierwszych stron „Ślepnąc od świateł” brnąłem z trudem, mając wrażenie, że to zwyczajna grafomania. Po pewnym czasie cieszyłem się, że jednak wygrałem ze sobą i czytałem dalej. Mimo karygodnych momentów, błędów i słabości Jakuba Żulczyka, ta książka potrafi wciągnąć. Historia jest prosta. Oto słoik z Olsztyna przyjeżdża na studia artystyczne do Warszawy, przygląda …

Kiedy nie było Tindera: warszawskie anonse matrymonialne sprzed lat cz.2

Anons w gazecie bywał na początku ubiegłego wieku ostatnią deską ratunku przed samotnością dla panien i kawalerów, wdówek i wdowców. Jak warszawiacy przed ponad stu laty szukali miłości? Jak się reklamowali i czego oczekiwali? Mamy prawdziwe perełki z gazety z 1911 r.

Co powinna zawierać umowa najmu mieszkania – 5 punktów

Znajomi po wyprowadzeniu się z mieszkania nie odzyskali swojej kaucji, bo właściciel stwierdził, iż… musi mieszkanie odświeżyć, czyli pomalować. Po trzech latach to norma, a nie powód do zabierania kilkuset złotych, ale brak porządnej umowy i skłonność do machania ręką na wiele spraw spowodowały, że znajomi kaucji nigdy nie odzyskali. Na co zwrócić uwagę wynajmując …

Kiedy nie było Tindera: warszawskie anonse matrymonialne sprzed lat

[R.]: Jeden ruch kciuka – zdjęcie w lewo na „nie”, w prawo na „tak” – przesądza dziś często o gorących romansach lub na zawsze straconych szansach. Jak warszawscy single poznawali się w czasach, gdy nie było Tindera i internetu? Jak się reklamowali i jakie mieli wymagania? Zajrzeliśmy do anonsów matrymonialnych z początku ubiegłego wieku. 

O uśmiechu

Kasjer w Biedronce dziś do [M.]: „pani jest tak uśmiechnięta, powinni pani pomnik postawić”. Dodał: „jakiś dobry dzień?”. Na co [M.], zgodnie z prawdą: „nie jakiś szczególny, ale nie mam powodu do smutku, to się uśmiecham”. Ja z kolei – podjeżdżając po pracy pod blok i czekając jak jakaś pani koło 40. wyjedzie samochodem i …