Kiedy nie było Tindera: warszawskie anonse matrymonialne sprzed lat cz.2

Anons w gazecie bywał na początku ubiegłego wieku ostatnią deską ratunku przed samotnością dla panien i kawalerów, wdówek i wdowców. Jak warszawiacy przed ponad stu laty szukali miłości? Jak się reklamowali i czego oczekiwali? Mamy prawdziwe perełki z gazety z 1911 r.


Mężczyzna lat wyżej średnich, samotny, posiadający 8 tysięcy rubli kapitału, na stanowisku, zarabia 1200 rubli rocznie, pragnie się ożenić z panną lub wdówką bezdzietną do lat 45, łagodnego charakteru, któraby także posiadała posag wyrównywający mojemu kapitałowi, abyśmy mogli kupić dom, i zapewnić byt na starsze lata. Sprawę traktuję serjo.



Rozwódka młoda, przystojna chce poznać drogą anonsu mężczyznę starszego lub młodego solidnego i zamożnego. Cel matrymonialny. Dyskrecja zapewniona.


Rolnik 37 lat z dobrej rodziny, utrzymujący się z procentu, w celu matrymonialnym pragnie poznać pannę lub wdówkę z posagiem. Oferty tylko serjo pożądane z fotografją i adresem.


Panna lat 29, wesoła, łagodnego charakteru, posiadająca posagu 2 tysiące rubli, obecnie pracuje w biurze, gdzie i po wyjściu za mąż nadal pracować może w razie potrzeby. Poszukuje w celu matrymonialnym kawalera lub wdowca lat średnich inteligentnego, charakteru prawego i z dobrej rodziny. Sprawę traktuję serjo.



Kawaler, wiek średni, sympatyczny, polak, na posadzie rządowej z pensją roczną 1200 rb., poszukuje w celu matrymonialnym panny lub wdowy do lat 30, inteligentną, sympatyczną z dobrej rodziny, katoliczką posiadająca posag kilkanaście tysięcy rubli.


Część pierwsza wpisu tutaj.

Ogłoszenia pochodzą z „Flirtu Salonowego” z 20 stycznia 1911 r.
Pisownia oryginalna.

Fot. Pixabay

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.