Kiedy nie było Tindera: warszawskie anonse matrymonialne sprzed lat

[R.]: Jeden ruch kciuka – zdjęcie w lewo na „nie”, w prawo na „tak” – przesądza dziś często o gorących romansach lub na zawsze straconych szansach. Jak warszawscy single poznawali się w czasach, gdy nie było Tindera i internetu? Jak się reklamowali i jakie mieli wymagania? Zajrzeliśmy do anonsów matrymonialnych z początku ubiegłego wieku. 

Jak się okazuje, na początku XX w., jeszcze przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości, w wielkim mieście wcale nie tak łatwo było poznać swoją drugą połówkę. Wielu warszawiaków i całkiem sporo warszawianek uciekało się więc do dawania anonsów matrymonialnych. Zajrzeliśmy do gazety z 1911 r. i wyciągamy kilka takich ogłoszeń. Na które byście odpowiedzieli? 🙂


Czyściusieńkiej kieby łezka młodej osóbki, życzeniem poznać zamożnego człowieka (cel matrymonialny).


Kawaler lat 22, fryzjer, 85 rubli pensji miesięcznej, trochę gotówki, poszukuje panny z posagiem od 2-ch tysięcy rubli do powiększenia interesu.


Do dobrych serc Waszych płci piękna, zwraca się samotnik: która z Was ukoi smutek wdowca z 6-em dzieci? Lat 41 szatyn, wysoki, przystojny, urzędnik z wyboru – właściciel 20 włók ziemi, wymaga serca dla dzieci i siebie… niestety i posag konieczny. Oferty z fotografją Flirt dla „Tęskny” dyskrecja rzecz honoru.


Wdowa lat średnich ciemna blondynka, przystojna dobrej tuszy, inteligentna, wyjdzie za mąż za człowieka poważnego i zamożnego, może być emeryt.


Czując potrzebę zapełnienia luki w życiu, chciałbym się ożenić; jestem kawalerem, lat mam 24, brunet wyżej średniego wzrostu dosyć tęgi i przystojny, pracuję jako felczer [to coś w rodzaju pomocy medycznej – przyp. Słoiki] przy budowie kolei. W kierunku swej pracy jestem uzdolnionym i zawsze choć skromne ale pewne mogę dać utrzymanie swojej żonie. Mieszkając w zapadłym kącie nie mam sposobności do zawierania znajomości, udaję się więc w poszukiwania żony za pośrednictwem ogłoszeń. Pensji pobieram 720 rubli rocznie i mieszkanie, zaznaczam jednak, że mam prywatną praktykę, jestem człowiekiem energicznym dającym sobie wszędzie i zawsze radę. Pragnąłbym poznać pannę do lat 20, przystojną, inteligentną, posiadającą wykształcenie, rodziny przyzwoitej. Posagu nie wymagam. Fotografję prześlę na żądanie do redakcji Flirtu gdzie zainteresowane łaskawe panie mogą ją obejrzeć.


Ogłoszenia pochodzą z „Flirtu Salonowego” z 20 stycznia 1911 r. Pisownia oryginalna.

Fot. Pixabay

You may also like...

1 Comment

Comments are closed.