Straż miejska i ranny ptaszek

[R.]: Nie mogę patrzeć na cierpienie zwierząt. Dlatego byłem wśród tych, którzy postanowili szybko działać, gdy jakiś czas temu sikorka uderzyła w szybę naszego biura i padła na chodnik pod oknem. Na szczęście nie zostaliśmy pozostawieni samym sobie.

Niewielki ptaszek przeżył dość potężne – sądząc po huku – uderzenie. Jednak jego stan był bardzo poważny. Dyszał ciężko, nie ruszał się. I choć niektórzy po wyjrzeniu przez okno wrócili do swoich obowiązków, część z nas postanowiła działać. Tylko co zrobić, jak mu pomóc? Ktoś rzucił pomysł, by zadzwonić do warszawskiej straży miejskiej. W końcu mają Eko Patrol. „Nie, bez jaj. Po bezdomnego psa to może przyjadą, ale po sikorkę? Na bank nas oleją, nie ma sensu” – ktoś zasiał wątpliwości.

Jednak zadzwoniliśmy. I wiecie co? Przyjechali po niecałych 30 minutach. Wcześniej przez telefon instruowali co robić. Znaleźliśmy sikoreczce wygodne pudełko, naszykowaliśmy pojemniczek z wodą. Przekazaliśmy ptaka strażnikom, którzy zawieźli go do Ptasiego Azylu, czyli ośrodka rehabilitacji dla rannych ptaków w warszawskim ZOO.

Czy przeżył? Chcemy wierzyć, że tak, choć jego stan wydawał się być bardzo poważny. Nie finał tej historii jest w tym wpisie najważniejszy, ale apel – dzwońcie na 986 jeśli jakiekolwiek, nawet najmniejsze zwierzątko, będzie potrzebowało pomocy.

Na ratunek jelonkom, zajączkom i… szczurom

Z ciekawości zajrzałem na stronę Straży Miejskiej w Warszawie i ich Eko Patrolu. Jak się okazuje, nasz przypadek nie był wcale taki wyjątkowy. Strażnikom miejskim zdarza się pomagać bardzo różnym zwierzakom – psom, kotom, sowom, nietoperzom, żółwiom, a nawet pająkom, czy szczurom.

Zgłoszenia dotyczące zwierząt to jedna z najczęstszych przyczyn wzywania straży miejskiej przez warszawiaków. W 2016 r. była to trzecia co do częstotliwości przyczyna. Średnio telefon w tej sprawie strażnicy odbierają… co 14 minut.

I tak Eko Patrol ocalił wylęknionego zająca, który ranny skrył się na przystanku autobusowym (odwieziono go do ośrodka rehabilitacyjnego, a po odzyskaniu zdrowia wrócił na wolność), jelonka, osierocone gąski (mieszkaniec Targówka wezwał strażników do dwóch gąsek, które znalazł na ulicy obok ich martwej, najprawdopodobniej zabitej przez samochód, matki) czy sówce, która jak nasza sikorka uderzyła w okno. Odławiali też bardziej egzotyczne zwierzęta – np. węże i ptaszniki.

Brawo Wy!

Co nas mocno rozczula, to sposób, w jaki strażnicy na swoich stronach internetowych opisują interwencje. Używanie przez nich pieszczotliwego języka – „zajączek”, „jelonek”, „gąski”, etc., po który i my sięgamy w tym wpisie – pokazuje, że dziewczyny i chłopaki z Eko Patrolu naprawdę kochają zwierzęta. Jesteście naszymi bohaterami! Wasza praca jest niesamowicie ważna. Podziwiamy Was za to, że niosąc pomoc zwierzakom często musicie patrzeć na ich cierpienie, a mimo tego – robicie to.

W Warszawie w Eko Patrolu pracuje blisko 50 funkcjonariuszy. W 2016 r. odłowili (przekazując później do lecznic, schronisk, fundacji lub wypuszczając na wolność) ponad 10 tys. zwierząt.

[R.]

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.