Planujemy Noc Muzeów w Warszawie

[R.]: Czy warto? My ruszymy się z domu, choć po zeszłorocznej Nocy Muzeów mieliśmy mieszane uczucia. Ale to dlatego, że popełniliśmy kilka błędów, których w tym roku unikniemy i dziś właśnie o tym. Co zrobić, by się dobrze bawić?

Po pierwsze: wybierz JEDNO miejsce

Prawie 260 placówek otwartych przez ponad 6 godzin. Wydawać by się mogło, że w nocy z soboty na niedzielę można zwiedzić pół Warszawy. Podobnie myśleliśmy rok temu, gdy wybraliśmy sobie kilka miejsc, które chcielibyśmy zobaczyć. I zobaczyliśmy jedno – podziemia Pałacu Kultury. Najpierw pojechaliśmy w inne miejsce, ale widząc o g r o m n ą kolejkę odpuściliśmy. Pojechaliśmy zatem do PK, które było naszym drugim punktem na mapie. Tam kolejka nie była dużo mniejsza, ale już wtedy zrozumieliśmy, że wszędzie będzie podobnie, więc postanowiliśmy poczekać.

Wycieczki oprowadzano w tempie niemal ekspresowym (na powolne zwiedzanie i zasypywanie przewodników pytaniami raczej nie liczcie), ale nie ma się co temu dziwić. Zainteresowanie w większości miejsc jest tak duże, że i rotacja musi być spora.

Nie pamiętam, ile godzin spędziliśmy w kolejce, ale na tyle dużo, że – jak wspomniałem wyżej – zdążyliśmy zobaczyć tylko jedno miejsce. Do kolejnego nie pojechaliśmy, bo pewnie byśmy nie zdążyli dostać się przed godz. 1 czy 2, kiedy to Noc Muzeów się kończy.

Dlatego w tym roku wybieramy tylko jedno miejsce i drugie awaryjne, jeśli w miejscu pierwszym zdarzy się coś, co ekstremalnie nas zniechęci. I z pewnością nie będzie to duża kolejka, bo te będą prawdopodobnie wszędzie. Wam też radzimy takie podejście.

Po drugie: wybierz dobrze

No dobra, ale jak wybrać z prawie 260 miejsc? Jeśli dla kogoś odległość ma znaczenie (dla nas niekoniecznie, ale powiedzmy, że z Ochoty na Bielany raczej nie pojedziemy), to ma nieco zawężony krąg poszukiwań. Jednak nawet w samym centrum, Ochocie czy Mokotowie jest po kilkadziesiąt punktów biorących udział w NM, to wybór i tak łatwy nie jest.

Przyjęliśmy zatem zasadę, że z góry odrzucamy miejsca, w które można się dostać w każdy inny, normalny dzień. Nie chcemy iść do muzeum X czy budynku Y na nocne zwiedzanie tylko dlatego, że jest darmowe. Przecież możemy tam zajrzeć w kolejny weekend. Od zapłacenia za bilety kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych drastycznie nie zbiedniejemy, a obejrzymy je bez stania w aż tak dużych kolejkach i bez pośpiechu.

Pod ziemią może być fajnie. Tam nie wpuszczają codziennie. Na zdjęciu filtry warszawskie

Na naszej liście zostały więc tylko te miejsca, które przez większą część roku są niedostępne lub trudno dostępne. I wydaje nam się, że to dobra koncepcja dla tych, którym zdarza się iść do muzeum częściej niż raz w roku.

Po trzecie: darmowy dojazd

Ja komunikacji miejskiej nie lubię, [M.] nie potrafi bez niej żyć. Pewnie znów posprzeczamy się czy jechać tramwajem, samochodem, a może zamówić Ubera, ale mam nadzieję, że stanie na moim.

Jednak ci, którzy zechcą – będą mogli skorzystać z darmowej komunikacji miejskiej. Pod tym linkiem znajdziecie darmowe linie przygotowane specjalnie dla nocnych zwiedzających.

Po czwarte: cierpliwość to cnota

Nawet stanie w długich kolejkach może być fajne, jeśli stoi się w odpowiednim towarzystwie. Dlatego uzbrójcie się w cierpliwość i zadbajcie o dobre towarzystwo, by nie samo zwiedzanie, ale i oczekiwanie było dla Was fajną rozrywką. No i przygotujcie się na niespodzianki.

Jak chociażby podpitych i głośniejszych niż przewodnik zwiedzających, którzy najpewniej wracając z imprezy zawędrowali tu dla hecy. Ale nie to może być najgorsze.

W ubiegłym roku, gdy po jakichś dwóch godzinach stania przed, wreszcie weszliśmy do Pałacu Kultury, by zobaczyć jego podziemia i zasiedliśmy na schodach prowadzących w dół, tuż obok naszych głów przeszło trzech panów. A wraz nimi niewyobrażalny zapach świadczący o tym, że ich życie nie potoczyło się tak, jak wymarzyli sobie to ich rodzice. [M.] niemal zwymiotowała, kilku „mięczaków” machnęło rękami na godziny oczekiwania i wyszło na świeże powietrze. Po paru minutach ktoś skierował panów z ciasnawych podziemi na zewnątrz, znów przeszli pod naszymi nosami, [M.] znów się krztusiła, ale ostatecznie daliśmy radę.
Także ten, niespodzianki mogą się zdarzyć. Miłej Nocy Muzeów i – być może – do zobaczenia!

PS Nasze miejsce numer jeden w tym roku to Belweder. Awaryjnie – chyba stacja filtrów na Ochocie.

PS2 Tutaj macie wszystkie miejsca biorące udział w Nocy Muzeów 2018.

[R.]

Zdjęcia: Pixabay

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.