Łazienki Królewskie, Herkules i… pan Stanisław

[R.]: Conajmniej dwie rzeczy w Łazienkach Królewskich mogą zaskoczyć nawet tych, którzy przychodzą tu na kocyk czy spacer i nie szukają ciekawostek. Pierwszą z nich jest tzw. Chinatown, czyli Ogór Chiński. Drugą jest rzeźba mężczyzny, która – jak się przekonaliśmy – „może się kojarzyć”. Czy słusznie? I co do tego ma pan Stanisław – brygadzista w Łazienkach Królewskich?

Ogród Chiński, który w królewskim parku wygląda trochę jak tani stragan na odpuście, zasługuje na osobny wpis. Dziś o rzeźbie mężczyzny stojącej nieopodal.
– Mamo, co to jest? – zasłyszeliśmy spacerując po Łazienkach.
– Jakieś świństwo, nie patrz – padło w odpowiedzi do kilkuletniej dziewczynki.

Rozejrzeliśmy się, cóż to za świństwa w Łazienkach się dzieją. Może dziecko znalazło coś na ziemi, może dostrzegło mysz i chciało dotknąć to obrzydliwe dla niektórych zwierzątko, a może ktoś czując zew wiosny dał upust emocjom, zatracił się w pocałunkach lub nie daj Boże…?
Nie. To rzeźba jest „świństwem”. Jeszcze do niedawna ukrywana wstydliwie w krzakach, ale nie z powodu gorszącej sceny.

Jesteś tym, co widzisz?

Sztuka może być niczym plama atramentu z testu Rorschacha. Każdy widzi, co chce zobaczyć. Co dostrzegła ta pani?

Niechybnie akt miłosny, a dokładniej oralny. Rzeczywiście, pod pewnym kątem tak to może wyglądać. Umięśniony mężczyzna przyciska do swego łona coś, co może być niezbyt oczywiście odtworzoną głową kobiety. Nie dość, że seks oralny, to wygląda na zdecydowany, mocny, dominujący i brutalny. ([M.]: Test Rorschacha, pamiętasz?)

„Dusza odrywająca się od ciała” Xawerego Dunikowskiego. Oryginał rzeźby można obejrzeć w warszawskiej Królikarni. Fot. www.krolikarnia.mnw.art.pl

Trochę mi to przypomina sytuację z rzeźbą autorstwa Xawerego Dunikowskiego, której replika stanęła, wedle ostatniego życzenia, na grobie bardzo barwnej i ciekawej postaci – Antoine’a Cierplikowskiego (król fryzjerów, fryzjer królów – kto nie zna, polecam nadrobić). W małym miasteczku, z którego pochodził ten podbijający Paryż fryzjer-artysta, rzeźba „Dusza odrywająca się od ciała” wywołała zgorszenie. Ludzie widząc w niej parę w miłosnym uniesieniu, przechodząc obok miejsca wiecznego spoczynku fryzjera, mieli spluwać na cmentarzu parafialnym pod nogi.

Herkules i pan Stanisław

Kiedy nie odwróci się wzroku, ale przyjrzy się bliżej rzeźbie w Łazienkach, bez trudu można dostrzec, że postacią obok mężczyzny nie jest kobieta. Zwierzęca to łapa, a nie kobieca dłoń na umięśnionym udzie.

Rzeźba przedstawia Herkulesa podczas jednej z jego dwunastu prac. Heros zabija lwa nemejskiego. Dość statycznie przedstawiono tę scenę, być może chcąc ukazać, że Herkules nie miał najmniejszego problemu z rozerwaniem potężnej szczęki atakującego go lwa.

Dzieło stworzone najprawdopodobniej w XVIII w. jeszcze kilka lat temu wstydliwie chowało się w krzakach blisko łazienkowskiego amfiteatru. Bynajmniej nie dlatego, że rzeźba mogła niektórym dziwnie się kojarzyć, ale ze względu na uszkodzenia – Herkules był pozbawiony głowy i ramienia. Prof. Marek Kwiatkowski, od 1970 r. dyrektor Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie (zmarł w 2016 r.) podjął decyzję o renowacji rzeźby. O ile z ręką sprawa była prosta, o tyle co do twarzy pojawił się kłopot. Nie zachowała się informacja, jakie rysy nadane miał heros w oryginale.

Profesor musiał wybrać modela. Został nim Stanisław Kalinowski, brygadzista z Działu Techniczno-Remontowego Łazienek. Herkulesowska postura nie była jedynym powodem tego zaszczytu. Pan Stanisław przez wiele lat pracy w Łazienkach dorobił się opinii człowieka szlachetnego, lubianego przez wszystkich, uśmiechniętego i serdecznego.

[R.]

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.