Trzeba było wcześniej…

[R.]: Ach, żałuję, że wcześniej nie wpadłem na ten pomysł. By zacząć blogować z moją kobietą, gdy sprowadzaliśmy się do Warszawy, kiedy to było dla nas takie nowe, kiedy zdarzały się najśmieszniejsze przygody i tak wiele nas tu jeszcze dziwiło.

I choć po prawie dwóch latach mojego mieszkania tutaj [R.] i niemal 1,5 roku mieszkania wspólnego z M. nadal jesteśmy słoikami pełną gębą, a nie warszawiakami, to kiedy wspominam nas sprzed dwóch lat, kiedy wracamy w rodzinne strony raz w miesiącu, wtedy widzę, jak bardzo nasze życie się zmieniło, jak my się zmieniliśmy. I tej świeżości spojrzenia na słoikowanie, na Warszawę, na rodzinne miasteczko już nie mamy. Ale mam nadzieję, że i tak nasze spojrzenie może być ciekawe, a nasze przemyślenia i zwykłe-niezwykłe życie może kogoś zainteresuje. [M.]?

[M.]: Chyba za pewnik w naszym związku trzeba przyjąć wspólny żal, że wielu rzeczy nie zrobiliśmy wcześniej.

Czasem powiewa żalem także, że dopiero 2 lata temu podjęliśmy decyzje, która zmieniła nasze życie o 360 stopni. Oczywiście patrząc na to z perspektywy czasu była dobra, (najlepsza?) decyzja, którą mieliśmy okazję wspólnie podjąć – umocniła nasz związek i wiele nas nauczyła zarówno o sobie jak i o rzeczywistości która nas otacza. Tak, tak [R.] na pewno chciałby usunąć moje wtrącenie o naszym związku, ale cóż skoro ma to być to nasz wspólny blog, będzie musiał pójść na kompromis z moją duszą romantyczki. A że oboje jesteśmy związani z pisaniem i to ono leży u podstaw naszego dzisiejszego wspólnego bytu myślę, że uda nam się tutaj opisać naszą codzienną, czasem zabawną sielankę i bolączki (choć tych na szczęście nie jest wiele).

[R.]: „Wieje dzisiaj, jakby się ktoś udusił”, „zmiana o 360 stopni”… i inne powiedzonka [M]. Ja już się przyzwyczaiłem, Wy też się przyzwyczaicie. To nawet słodkie.

A więc dzień dobry świecie, przedstawmy się. Jesteśmy parą z małego miasteczka, która w 2016 r. Przeniosła się do Warszawy. Nasza średnia wieku to 27 lat, przy czym ja zawyżam średnią, [M.] ją zaniża, czego nieustannie jej zazdroszczę. Czym się zajmujemy? Ja żyję z układania liter w słowa, słów zdania, zdań w dłuższe formy. [M.] ma jakąś fuchę nazwaną modnie z amerykańska jak to w Warszafce. A pracuje (chyba) w branży, którą w dużym uproszczeniu można nazwać reklamową. Prawda [M.]?

[M]: Jesteśmy parą od blisko 5 lat ([R.] szykuje nam się okrągła rocznica). Jako para mamy wiele wspólnych pasji, góry – z sercem najbliżej Bieszczad, morze z sercem najbliżej… słońca latem. Kochamy psiaki i ich mokre nosy, a także wspólne oglądanie Netflixa, chociaż chyba akurat ja to lubię bardziej – to tak w telegraficznym skrócie.

Zawodowo rzeczywiście utknęłam w branży reklamowej i chyba chcę tu zostać. Jestem account manegerem, chociaż [R.] często gra mi na nosie i spolszcza tę nazwę, nazywając mnie „askąd menadżerem”… Takie śmiesznostki. Poza pracą jestem jeszcze studentką ostatniego roku zarządzania, więc może doliczycie się ile mamy lat, bez uśrednienia. Najważniejsze jednak, że różnica wieku nie ma dla nas znaczenia i jesteśmy dla siebie partnerami.

[R.]: No to czas przypomnieć sobie WordPressa, poszukać skórki, pomyśleć o wyglądzie, układzie, czyli poświęcić pewnie kilkanaście godzin, abyście mogli przeczytać te słowa. Tak [M.], Ty się za to pewnie nie weźmiesz. Także ten, prasujesz przez najbliższe pół roku:) Specjalistą nie jestem więc z początku będzie pewnie paździerz…

[M.] I tak zawsze to ja prasuję…

[R.]: To jak z powiedzonkami. Myśli często, pisze zawsze. I tak ją kocham.